Konflikt wersji: Milczenie klubu czy... unikanie rozmów przez urlop?
Przypomnijmy: Grzegorz Zengota 17 sierpnia zszokował kibiców, ogłaszając swoje odejście z Leszna po łącznie dziewięciu sezonach, nazywając to „jedną z najtrudniejszych decyzji w życiu”. Dzień później klub opublikował krótki komunikat, wskazując na brak porozumienia w kwestiach finansowych. W odpowiedzi „Zengi” w wywiadzie dla Canal+ przedstawił niezwykle gorzką wersję wydarzeń – twierdził, że nie otrzymał żadnej oferty, a działacze unikali z nim kontaktu.
Rafał Dobrucki w telewizyjnym studiu Canal + przedstawił jednak zupełnie inną chronologię zdarzeń. Według dyrektora zarządzającego Unii Leszno, klub chciał zatrzymać zawodnika i zabiegał o kontakt od dawna:
„Ja zabiegałem o spotkanie z Grzegorzem już od początku lipca i to nie jest żadna tajemnica. [...] Grzesiek miał swoje prywatne, rodzinne wyjazdy. Szanuję to jak najbardziej oczywiście” – zdradził Dobrucki.
Do spotkania obu stron doszło dopiero w drugiej połowie lipca, kiedy to „oferty w jakiś sposób się zderzyły”. Według Dobruckiego, wizja drużyny na sezon 2027 absolutnie uwzględniała Zengotę i „nikt na pewno mu nie dał odczuć inaczej”.
Kontrakt za ponad 2 miliony złotych! Unia nie chciała przepłacać
Najbardziej elektryzującym wątkiem wypowiedzi Dobruckiego były jednak konkretne finanse. Choć Zengota przekonywał, że z zarządem „zawsze można się dogadać i znaleźć rozwiązanie, choćby na bazie premii”, to oczekiwania finansowe zawodnika miały okazać się barierą nie do przejścia dla leszczyńskiego klubu.
Dyrektor Fogo Unii Leszno ujawnił, na jakie warunki żużlowiec mógł liczyć, pozostając w dotychczasowych barwach:
„Myślę, że mógł liczyć na takie same warunki, które miał. Naprawdę przyzwoity kontrakt na poziomie ponad 2 milionów złotych” – mówił na antenie Canal + Rafał Dobrucki.Dlaczego więc nie doszło do porozumienia? Zdaniem Dobruckiego, Zengota otrzymał z innego ośrodka propozycję, która znacznie wykraczała poza ramy budżetowe Leszna:
„Grzesiek ma tutaj niezły kontrakt. Oczywiście jeżeli klub, który chce pozyskać zawodnika, no nie oszukujmy się, no musi tę ofertę przebić jakkolwiek. Tak się wydarzyło (...) Ona musiała być znacząco większa i była znacząco większa i po prostu Grzegorz z niej skorzystał”.
Polecany artykuł:
Twarda polityka prezesa. „Nie pozwoli na zadłużenie klubu”
Wypowiedź Rafała Dobruckiego jasno wskazuje, że Unia Leszno nie zamierzała brać udziału w licytacji, która mogłaby zagrozić stabilności finansowej klubu. Dyrektor wziął w obronę decyzje prezesa Józefa Dworakowskiego:
„Prezes Dworakowski prowadzi politykę taką, powiedziałbym, sztywną finansową. Myślę, że też prawdopodobnie dzięki temu jest dzisiaj ten wynik finansowy i klub jest stabilny, wypłacalny (...) Finanse są w klubie bardzo ważne i (prezes) nie pozwoli na to, żeby zadłużyć klub w jakikolwiek sposób”.
Dobrucki dodał również, że podczas gdy wiele innych klubów boryka się obecnie z ogromnymi problemami finansowymi, Leszno stawia na rzetelność i komfort żużlowców.
Powrót do Zielonej Góry przesądzony?
Wszystko wskazuje na to, że nowym klubem Grzegorza Zengoty będzie jego macierzysty Stelmet Falubaz Zielona Góra, którego jest wychowankiem. Sam zawodnik przyznał w kuluarach, że liczy na zbudowanie tam „czegoś wyjątkowego”.
Z wypowiedzi Dobruckiego wynika, że negocjacje Zengoty z nowym pracodawcą były prowadzone równolegle do rzekomego „oczekiwania” na ruch ze strony Unii. Gdy dyrektor zadzwonił do zawodnika po dwóch tygodniach od lipcowego spotkania, usłyszał deklarację:
„Zadzwoniłem kilka dwa tygodnie dwa tygodnie później czy może chwilę dłużej i Zengi oświadczył, że no jest już bliski podpisania kontraktu w innym klubie i tak sytuacja się rozwiązała”
Wygląda na to, że choć rozstanie przebiega w atmosferze wzajemnych żali, to brutalne realia rynku transferowego i twarde liczby przeważyły nad emocjami. Przed obiema stronami jednak najważniejszy sprawdzian – wspólna walka o medale w decydującej fazie sezonu 2026.
