Zarzuty załogi: Wypadki i brak dialogu
Pracownicy Agro-Rydzyny zrzeszeni w „Solidarności” twierdzą, że w zakładzie dochodzi do systematycznych nadużyć. Według ich oświadczenia, kierownictwo ma ignorować drobne urazy, a poważniejsze wypadki tuszować, by unikać wypłat pełnych odszkodowań. Jarosław Lange, przewodniczący wielkopolskiej „Solidarności”, komentuje to krótko:
„Pracownicy są traktowani jak śrubki w wielkiej maszynie. Mają robić i nawet jeśli się zdarzy wypadek, to jest ich wina”.
Dodatkowo załoga skarży się na złe traktowanie matek wracających z urlopów macierzyńskich oraz zmuszanie do pracy w nadgodzinach bez zachowania odpoczynku.
Związkowcy mówią o szykanach
Drugim problemem jest spór o legalność związku zawodowego. Choć do „Solidarności” należy już ponad 100 osób, firma odmawia oficjalnej współpracy. Tomasz Kubisiak, pracownik i działacz związkowy, opisuje sytuację następująco:
„Od momentu założenia związków jesteśmy szykanowani: obniżanie płacy, przenoszenie na inne miejsce. Do tego dochodzi zastraszanie krótkimi umowami. Dział antymobbingowy istnieje tylko na papierze”.
Związkowcy zapowiedzieli, że będą bronić swoich praw do końca i oczekują wyciągnięcia konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za łamanie prawa. Nasza redakcja prosiła firmę Agro-Rydzyna o komentarz, jednak do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
