Fatalny początek
Poprzednie trzy spotkania, pomimo że przegrane przynosiły nieznaczne porażki. Było kolejno 7:9, 1:2 i 2:3. Wyprawa do Warszawy na spotkanie z Legią, która miała na koncie zwycięstwo, remis i porażkę zakończyła się jednak katastrofą.
Pierwsza wyrównana część meczu nie zapowiadała takiego lania. Mecz był wyrównany. Pierwsi do siatki trafili gospodarze, ale kilkadziesiąt sekund wyrównał Rajmund Siecla. W 15 minucie Legia wyszła jednak ponownie na prowadzenie po trafieniu Lutaia. Do przerwy Legioniści prowadzili, ale tylko 2:1.
Po zmianie stron rządziła już tylko Legia. W 23 i 25 minucie zdobywała bramki nr.3 i 4. Potem w roli kata Leszczynian wystąpił ten, który miał w swojej karierze przygodę z zespołem z Wielkopolski – Jarosław Zmijiwski, dokładając dwie kolejne bramki. Wyjazd do stolicy zakończył się kompletną klapą i porażką 6:1. Cztery mecze, cztery porażki, oznaczają jedno. Zespół znalazł się na dnie tabeli i na tę chwilę nie wygląda to dobrze. Takie straty już na początku sezonu mogą bardzo dużo kosztować. Na tę chwilę wygląda to tak, jakby drużyna z Leszna miała walczyć w tym sezonie o ligowy byt, a nie o play-off, choć oczywiście sezon jest długi. Kolejne ewentualne porażki mogą wprowadzić jeszcze więcej nerwów, a to nie sprzyja osiąganiu dobrych wyników.
W piątym meczu sezonu GI Malepszy Futsal Leszno podejmie beniaminka z Białegostoku, który w czwartym meczu przełamał się, wygrywając 6:2 z innym beniaminkiem – KKF Motus Kazimierza Wielka. Mecz z Jagiellonią w sobotę (19 września) w Trapezie o 20.00.