Sprawę skomentowała burmistrz Śmigla, Małgorzata Adamczak, wskazując na symboliczny wymiar tego czynu. Choć sam koszt flag jest niewielki, burmistrz podkreśliła, że kradzież jest wyrazem niezrozumienia fundamentów, na których opiera się dzisiejsza stabilność kraju – czyli jedności i międzynarodowej współpracy.
Symboliczna strata w rocznicę akcesji
Dla władz gminy kradzież w tak istotnym dniu to nie tylko akt wandalizmu, ale także sygnał, że w lokalnej społeczności wciąż brakuje refleksji nad tym, jak wiele zyskaliśmy jako członkowie europejskiej wspólnoty. Burmistrz Adamczak, odnosząc się do zdarzenia, otwarcie przyznała, że dla niej jako Polki najważniejsza jest ojczyzna, jednak historia uczy, że to właśnie otwartość i sojusze stanowią o sile państwa. Fakt, że ktoś postanowił zignorować tę lekcję, usuwając symbole unijne, został odebrany w magistracie jako wyraz lekceważenia dla wspólnego dobra.
80 milionów złotych argumentów
Włodarz gminy przypomniała, że obecność w Unii Europejskiej to dla Śmigla nie tylko kwestia idei, ale przede wszystkim realny rozwój infrastruktury. Od 2014 roku do budżetu gminy trafiło ponad 80 milionów złotych w ramach dofinansowań, które trwale zmieniły krajobraz regionu:
- Szybkie połączenia: Budowa drogi ekspresowej S5.
- Modernizacja dróg: Kluczowa trasa Nietążkowo–Wijewo.
- Edukacja i kultura: Termomodernizacje szkoły i Centrum Kultury oraz rozbudowa przedszkola.
- Rekreacja: Nowa sieć ścieżek rowerowych.
Te inwestycje były możliwe wyłącznie dzięki unijnemu wsparciu, bez którego gmina prawdopodobnie nie poradziłaby sobie z ich realizacją. Mimo incydentu na rynku, gmina nie zamierza rezygnować z eksponowania barw unijnych – flagi zostaną odkupione i już wkrótce powrócą na swoje miejsce.