Intensywny sezon i życie w ruchu
Nazar Parnicki w zeszłym roku zdobył tytuł mistrza świata juniorów i wrócił z FOGO Unią Leszno do Ekstraligi. Mimo młodego wieku przeżył w żużlu więcej niż wielu doświadczonych zawodników. Jak sam podkreśla, sukcesy to dopiero punkt wyjścia do dalszej pracy.
– Miałem fajny sezon. Oby w przyszłym było jeszcze lepiej. Najważniejsze to zdrowie i jazda bez kontuzji – mówi Parnicki.
Poza zawodami Nazar nie potrafi usiedzieć w miejscu. Zimą jeździł na nartach, snowboardzie, a nawet… na żużlowych motorach, korzystając z prawdziwej zimowej pogody. To dla niego sposób, by ciągle być w ruchu i rozwijać swoje umiejętności.
– Nie lubię siedzieć w domu. Staram się wykorzystać każdą okazję, żeby coś porobić, gdzieś pojechać. Zima była prawdziwa, więc nawet udało się pojeździć na żużlowych motorach zimą – opowiada.
Żużel łączy ludzi nawet w trudnych czasach
Najbardziej wyjątkowe dla Parnickiego są chwile, gdy sport łączy ludzi. Szczególnie, gdy myśli o Ukrainie – kraju, z którego pochodzi. Choć tam żużel nie jest tak popularny jak piłka nożna, są tam prawdziwi fani, którzy śledzą jego karierę nawet w dramatycznych okolicznościach.
– Kiedy zdobyłem mistrzostwo świata juniorów, znajomi, którzy są na froncie, wysyłali mi zdjęcia. Oni tam są, a jednocześnie oglądają zawody żużlowe – mówi. – To są prawdziwi kibice. Może nie jest ich tak dużo jak w Polsce, ale są. I wierzę, że kiedy te niefajne czasy się skończą, żużel wróci na Ukrainę – dodaje.
Dziś Nazar skupia się na przygotowaniach do nowego sezonu, doskonaleniu umiejętności i wyjazdach treningowych. Marzenia odkłada na później – dla niego liczy się konsekwencja, systematyczna praca i świadomość, że gdziekolwiek pojawi się jego nazwisko, są ludzie, którzy trzymają za niego kciuki. Czasem nawet z miejsc, gdzie dźwięk żużlowego silnika brzmi jak oddech normalnego świata.