Decydująca sobota
Od początku wiadomo było, że leszczynian czeka niezwykle trudne zadanie w walce o medale. Po serii zasadniczej zespół z Wielkopolski zajął 4 miejsce, a ich rywal był tuż za plecami, przy czym w rundzie zasadniczej wygrał oba spotkania z futsalistami z Leszna. Przed rokiem z kolei to ekipa z Leszna pozbawiła Rekord medali, zdobywając pierwszy, historyczny brąz w lidze.
Pierwsze spotkanie w Bielsku-Białej było, tak jak należało się spodziewać zacięte, przy czym rywal już w 3 minucie zaskoczył podopiecznych trenera Tomasza Trznadla i objął prowadzenie. W 11 minucie był jednak remis po trafieniu Malyshki. Rekord po przerwie miał swoje okazje na ponowne objęcie prowadzenia, ale dobrze między słupkami spisywał się Koivumaki. Leszczynianie z kolei obili słupek po strzale Siecli. Wszystko zmierzało do remisu i dogrywki, ale ostatnie akcje należały do gospodarzy, którzy trafili na 2:1 w 38 minucie. Szkoleniowiec leszczynian momentalnie zareagował. Wycofał bramkarza, posyłając jednego zawodnika więcej do ataku. To zawsze jest ryzyko i tym razem się nie opłaciło. Miejscowi w ostatnich sekundach podwyższyli na 3:1 i takim też wynikiem zakończyło się to pierwsze ćwierćfinałowe spotkanie.
Teraz rywalizacja przeniesie się do Leszna. Drugi mecz odbędzie się w sobotę i oczywiście brązowy medalista sprzed roku musi wygrać, by wyrównać stan rywalizacji, która toczy się do dwóch wygranych. Mamy nadzieję, że ta sztuka się uda, a wtedy także ten ewentualny trzeci, decydujący o awansie pojedynek również odbędzie się w Trapezie.