Gdy wjeżdża się do Rakoniewic, wzrok od razu przykuwa specyficzny układ urbanistyczny. Centralny punkt stanowi rynek otoczony unikatowymi, barokowymi domami podcieniowymi z XVIII wieku. To właśnie z ich malowniczych ganków dawni rzemieślnicy i kupcy spoglądali na miejskie życie. Jednak prawdziwe skarby tej miejscowości kryją się nieco głębiej – w cieniu starych drzew i na kartach XIX-wiecznych kronik.
Biznes na pijawkach i wyławianie ich... gołymi nogami
Jedną z najbardziej niezwykłych, a dziś niemal całkowicie zapomnianych kart w historii Rakoniewic jest okres z lat 1832–1849. Wówczas kilkudziesięciu tutejszych mieszkańców stworzyło prawdziwe zagłębie handlu... medycznymi pijawkami, które w tamtych czasach były masowo stosowane w medycynie całej Europy. Proceder wyglądał jak z powieści przygodowej: pijawki sprowadzano z dalekiej, południowej Rosji, a następnie wpuszczano do specjalnie przygotowanych stawów hodowlanych wokół Rakoniewic. Aby przetrwały zimę i nabrały wartości handlowej, tuczono je krwią końską. Gdy przychodził czas odłowu, lokalni zbieracze wchodzili do stawów po prostu z gołymi nogami, czekając, aż pasożyty same się do nich przyczepią. Przebrane i wyselekcjonowane pijawki pakowano i wysyłano przez port w Hamburgu prosto do Paryża oraz Londynu. Rakoniewickie pijawki stały się wówczas cenionym towarem eksportowym na europejskich salonach medycznych.
Młody lekarz z Rakoniewic, który zmienił historię świata
Zanim świat usłyszał o odkryciu prątka gruźlicy i zanim przyznano za to Nagrodę Nobla, jego odkrywca stawiał swoje pierwsze kroki właśnie na rakoniewickim bruku. W latach 1869–1872 w Rakoniewicach swoją pierwszą w życiu prywatną praktykę lekarską i położniczą prowadził młody doktor Robert Koch.
To tutaj codziennie przyjmował lokalnych pacjentów, uczył się języka polskiego, by lepiej rozumieć mieszkańców, i zdobywał doświadczenie w walce z chorobami zakaźnymi. Choć do przełomowych odkryć bakteriologicznych doszło w kolejnych latach jego kariery, to właśnie rzetelna, prowincjonalna praca w Rakoniewicach ukształtowała go jako badacza, który ocalił miliony ludzkich żyć.
Szachulcowa świątynia i wozy strażackie w nawie głównej
Gdy spaceruje się od rynku w stronę ulicy Kościelnej, wzrok przyciąga niezwykła budowla o konstrukcji szachulcowej (z charakterystycznym muratorem z drewna i gliny). To dawny zbór poewangelicki wzniesiony w 1763 roku, do którego w 1781 roku dobudowano smukłą, drewnianą wieżę z zabytkowym zegarem.
Po II wojnie światowej Opuszczona świątynia powoli popadała w ruinę. Wydawało się, że jej los jest przesądzony. W latach 70. XX wieku pojawił się jednak niezwykły pomysł na jej uratowanie – w obiekcie utworzono Wielkopolskie Muzeum Pożarnictwa.
Dziś, wchodząc pod drewniane sklepienie dawnego kościoła, zamiast ławek i ołtarza ogląda się niesamowitą kolekcję zabytkowego sprzętu strażackiego. Wśród ponad 4 tysięcy eksponatów znajdują się XVIII-wieczne sikawki konne, kolekcja lśniących hełmów, historyczne sztandary oraz unikatowe pojazdy pożarnicze – w tym stuletnie Chevrolety, Mercedesy i kultowe polskie Stary. To jedno z najbardziej unikatowych muzeów w Polsce, gdzie zabytkowa architektura sakralna zyskała drugie życie jako strażacka strażnica pamięci.
Od „Polskiego Freystadtu” po symbol nieustępliwości
Historia miejscowości sięga zresztą znacznie głębiej – już w XIII wieku książę Bolesław Pobożny nadał te ziemie palatynowi Raczonowi (od którego imienia wywodzi się nazwa miasta). Z kolei w 1662 roku król Jan Kazimierz nadał miejscowości przywilej lokacyjny na miasto o znaczącej nazwie Polski Freystadt (Polskie Wolne Miasto), mające stanowić azyl dla przybywających ze Śląska rzemieślników.
Z okolicą związana jest również postać Michała Drzymały – symbolu oporu przeciw pruskiej germanizacji. Zanim osiadł w swoim słynnym wozie w pobliskim Podgradowicach (dzisiejszym Drzymałowie), w samych Rakoniewicach rozwoził sztywnym wozem sypki, żółty piasek do domostw, wpisując się na stałe w lokalny pejzaż.
Miejsce, obok którego nie da się przejechać obojętnie
Dziś Rakoniewice żyją spokojnym rytmem. Trudno od razu dostrzec tu gwar dawnego ośrodka handlowego czy ślady XIX-wiecznych eksperymentów z hodowlą pijawek. A jednak, gdy przejdzie się alejkami rakoniewickiego parku przy XIX-wiecznym pałacu Czarneckich, spojrzy na misternie zdobione podcienia rynku czy wejdzie do szachulcowej świątyni pełnej czerwonych wozów strażackich, przeszłość staje się niemal dotykalna.
To jedno z tych miejsc w Wielkopolsce, które udowadniają, że największe i najbardziej fascynujące historie bardzo często kryją się w najmniej oczekiwanych, cichych miasteczkach.
Źródła: Urząd Gminy Rakoniewice, Narodowy Instytut Dziedzictwa (Zabytek.pl), Wielkopolskie Muzeum Pożarnictwa, Serwis Samorządu Województwa Wielkopolskiego