Agresywny pies zaatakował kobietę w Gostyniu
Do najbardziej dramatycznego zdarzenia doszło pod koniec lutego na ulicy Sikorskiego w Gostyniu. Kobieta, która wyszła na spacer ze swoim pupilem, nagle stała się celem ataku obcego psa. Zwierzę było agresywne i niekontrolowane przez nikogo.
– Zwierzę ugryzło kobietę w łydkę, a następnie zaatakowało jej psa. Gdy właścicielka próbowała rozdzielić zwierzęta, została ponownie ugryziona – tym razem w rękę – relacjonuje Monika Curyk, oficer prasowa KPP w Gostyniu.
Kolejny atak w Piaskach
Scenariusz powtórzył się w miniony piątek w miejscowości Piaski. Tam spacerowicz zauważył biegnącego w jego stronę wilczura, którego właściciel chwilę wcześniej spuścił ze smyczy. Finał był niemal identyczny: ranny pies i pogryziony mężczyzna, który próbował ratować swojego czworonoga przed agresorem.
Obecnie śledczy ustalają dokładne okoliczności obu spraw oraz sprawdzają, kto w krytycznym momencie sprawował opiekę nad agresywnymi zwierzętami. Policja przypomina, że "wolność" dla psa w miejscu publicznym to często prosta droga do tragedii.
Surowe kary dla właścicieli
Funkcjonariusze nie zamierzają stosować taryfy ulgowej. Przepisy w tej kwestii są jasne, a konsekwencje finansowe mogą być bardzo dotkliwe dla domowego budżetu.
– Właściciel psa ma obowiązek zachować zwykłe lub nakazane środki ostrożności przy jego trzymaniu. Brak nadzoru nad zwierzęciem może skutkować karą ograniczenia wolności lub grzywną nawet do 5000 zł – zaznacza Monika Curyk.
Warto pamiętać, że jeśli niedopilnowanie psa doprowadzi do narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, sprawa może trafić do sądu karnego. W takim przypadku kodeks przewiduje karę do 3 lat pozbawienia wolności.
