Kontrowersje w sieci
Jak to zwykle bywa w dobie mediów społecznościowych, niecodzienny dres kod prezydenta błyskawicznie stał się tematem numer jeden. Pod zdjęciami z uroczystości zawrzało. Część internautów wytykała włodarzowi, że przy tak poważnej umowie opiewającej na dziesiątki milionów złotych, wypadałoby zachować powagę urzędu również poprzez ubiór. „Strój na rower, a nie na salony” – grzmieli jedni, podczas gdy inni z uśmiechem dopytywali, czy w komplecie był też kask.
„Moda” z misją
Prezydent Grzegorz Rusiecki, dystansując się od stylistycznej debaty, szybko wyjaśnił powody swojej decyzji. Wybór trykotu nie był bowiem przypadkowy ani podyktowany pośpiechem. Włodarz postanowił pojawić się na miejscu dokładnie w taki sposób, w jaki już niedługo będą mogli robić to mieszkańcy – na dwóch kółkach.
„Na tę uroczystość postanowił przyjechać na rowerze, żeby wskazać, jakich elementów na tej drodze brakuje. To przede wszystkim drogi, ścieżki rowerowe i chodniki” – tłumaczył prezydent.
Strój sportowy stał się więc żywym argumentem w dyskusji o potrzebach Zatorza. Prezydent na własnej skórze (dosłownie!) chciał pokazać, że dzisiejsza Święciechowska to dla rowerzystów wyzwanie, a nowa inwestycja ma to raz na zawsze zmienić.
Polecany artykuł:
Cel uświęca środki?
Choć debata nad dres kodem pewnie jeszcze chwilę potrwa, jedno jest pewne: o podpisaniu umowy na Święciechowską dowiedzieli się nawet ci, których inwestycje drogowe zazwyczaj nudzą. Jeśli sportowy trykot ma być ceną za bezpieczne ścieżki rowerowe i nowoczesny asfalt, to większość mieszkańców Zatorza pewnie chętnie przymknie oko na brak krawata. W końcu, jak pokazał inżynier Rafał Bukowski, nowa ulica ma być przede wszystkim funkcjonalna – dokładnie tak jak strój prezydenta.
