Od cichego klasztoru do pruskiej katorgi
Dzieje tego miejsca zaczęły się zupełnie inaczej, niż można by przypuszczać. W miejscu dzisiejszego więzienia funkcjonował zakon reformatów. Po kasacji zakonu władze pruskie przejęły budynki i 15 grudnia 1820 roku otworzyły w nich tzw. Dom Kary i Poprawy. Z czasem placówkę przemianowano na Królewski Instytut Kar i mocno rozbudowano. W surowym regulaminie obowiązywał nakaz bezwzględnego milczenia, przymusowa praca, karcery oraz kary cielesne. Gdy na przełomie XIX i XX wieku doszło do drastycznego przeludnienia, w 1910 roku wybudowano charakterystyczny pawilon „czerwony”.
Sławne nazwiska II RP i okupacyjny koszmar
W marcu 1920 roku obiekt przeszły pod zarząd polskich władz, stając się jednym z największych więzień w II Rzeczypospolitej. To z tego okresu wywodzi się słynne powiedzenie: „Kto nie ryzykuje, w Rawiczu nie siedzi”. Osadzano tu przestępców pospolitych oraz więźniów politycznych i komunistycznych — w celach przebywali m.in. Bolesław Bierut, Marceli Nowotko czy Paweł Finder.
Prawdziwy horror nadszedł wraz z II wojną światową. Niemiecki okupant przekształcił obiekt w ciężki obóz karny (Zuchthaus). Przez mury przewinęło się około 16 tysięcy osób, a średnia dzienna liczba uwięzionych wynosiła 1900. Wskutek morderczych warunków i egzekucji zmarło co najmniej 886 osób, a co trzeci osadzony trafiał bezpośrednio do obozów koncentracyjnych, takich jak Auschwitz czy Gross-Rosen.
Stalinowskie piekło: Grupa „A” i tajne egzekucje
Po 1945 roku więzienie zyskało status Centralnego Więzienia przeznaczonego dla przeciwników nowej władzy komunistycznej. W latach 1945–1956 przetrzymywano tu ponad 19 tysięcy więźniów politycznych. Wśród nich znaleźli się m.in. legendarny as polskiego lotnictwa płk Stanisław Skalski, Władysław Bartoszewski, Kazimierz Moczarski oraz przywódca Polski Podziemnej Kazimierz Pużak, który zmarł w Rawiczu w 1950 roku. Do cel trafiały także kobiety oraz młodociani więźniowie polityczni mający niespełna 16 lat.
Przeludnienie osiągnęło niewyobrażalną skalę — 1 października 1951 roku w obiekcie przebywało aż 3785 osób. Osadzeni z tzw. grupy „A” (uznani za wrogów ustroju) byli głodzeni, pozbawieni opieki medycznej, spacerów i zimowej odzieży. W piwnicach wykonywano potajemne wyroki śmierci metodą katyńską.
Dachy w ogniu: Wielki bunt w 1989 roku i nowe oblicze
Sytuacja zmieniła się po 1956 roku, gdy więzienie przeszło pod zarząd Ministerstwa Sprawiedliwości i rozpoczęto proces resocjalizacji osadzonych. Jednak w sierpniu 1989 roku doszło tu do jednego z najgłośniejszych buntów więziennych w historii Polski, spowodowanego niezadowoleniem z ustawy amnestyjnej. Skazani opanowali dachy, palili śmieci i wzięli zakładników. Sytuację udało się opanować po kilkudniowych negocjacjach.
Dziś Zakład Karny w Rawiczu jest nowoczesną jednostką zamkniętą z oddziałami terapeutycznymi. Co ciekawe, szary mur więzienny od strony placu targowego ma wkrótce zyskać zupełnie nowy wygląd dzięki artystycznym muralom przedstawiającym historię miasta i Powstania Wielkopolskiego.