Kolejne pieniądze na pomoc zwierzętom
W czwartek (16.07) zapadły ważne decyzje dla losu lokalnej populacji kotów. Miasto otrzymało 10 tysięcy złotych dotacji z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego w ramach programu „Wielkopolska przyjazna zwierzętom”. Samorząd Leszna dołoży do tej kwoty drugie tyle, co pozwoli na sfinansowanie kolejnych zabiegów weterynaryjnych.
– „Bardzo sobie cenimy to wsparcie, które pomaga nam ograniczać populację dzikich kotów” – podkreślił Prezydent Grzegorz Rusiecki, przypominając, że miasto od lat regularnie korzysta z tej formy pomocy.
Statystyki kontra rzeczywistość
Patrząc na dane z ubiegłego roku, Leszno ma się czym pochwalić, ale liczby te budzą mieszane uczucia u osób działających bezpośrednio w terenie. W 2025 roku dzięki łącznej kwocie 20 tysięcy złotych udało się przeprowadzić 66 zabiegów – 53 sterylizacje kotek i 13 kastracji kocurów.
Dla wolontariuszy to jednak wciąż za mało. Magdalena Mikołajczyk, która od lat na własną rękę i przy wsparciu mieszkańców ratuje leszczyńskie koty, stawia sprawę jasno: to zaledwie kropla w morzu potrzeb.
– „Jest tych kotów bardzo dużo, ponieważ pomimo akcji sterylizacji i kastracji ludzie wciąż nie biorą odpowiedzialności za swoje zwierzęta. Wypuszczają koty, nie sterylizują ich, a to prowadzi do niekontrolowanego rozmnażania. W Lesznie mówimy o setkach, jeśli nie tysiącach zwierząt” – tłumaczy wolontariuszka.
Dlaczego problem nie znika?
Rachunek jest bezlitosny. Jedna kotka może mieć nawet cztery mioty rocznie, a w każdym z nich na świat przychodzi średnio od czterech do pięciu kociąt. Bez masowych działań populacja rośnie lawinowo, a cierpienie zwierząt się potęguje.
Problem wykracza poza same granice miasta. Jak zauważają społecznicy, dramatyczna sytuacja panuje w okolicznych wsiach, gdzie koty często rozmnażają się bez żadnej kontroli. Pokutuje tam błędne przekonanie, że „kot sobie poradzi”.
– „To nieprawda. Widziałam tam chore, wychudzone, cierpiące zwierzęta, które nie mają żadnych szans na przetrwanie zimy. To mnie po prostu przeraża” – wyznaje Magdalena Mikołajczyk.
Bariery: Pieniądze i brak świadomości
Dla wielu właścicieli przeszkodą są rosnące koszty. Sterylizacja jednej kotki to obecnie wydatek rzędu 300-400 złotych. Choć istnieją programy pomocowe, nie wszyscy o nich wiedzą lub chcą z nich korzystać.
Wolontariusze podkreślają, że kluczem do zmian jest edukacja i zrozumienie, że sterylizacja to obowiązek, a nie kaprys. Apelują również, by zamiast kupować zwierzęta, decydować się na adopcję z fundacji, gdzie koty są już wyleczone i po niezbędnych zabiegach.
Czy Leszno stanie się miastem przyjaznym zwierzętom?
Podpisana wczoraj umowa to niewątpliwie dobra wiadomość i realna pomoc dla kilkudziesięciu zwierząt. Jednak, jak podkreślają eksperci z fundacji i grup wolontariackich, aby rzeczywiście opanować sytuację, potrzeba jeszcze większych środków, systemowego wsparcia i przede wszystkim – zmiany podejścia samych mieszkańców.
– „To my, ludzie, jesteśmy odpowiedzialni za te zwierzaki. One nas potrzebują” – podsumowuje Magdalena Mikołajczyk. Każda kolejna dotacja to krok w dobrym kierunku, ale przed Lesznem wciąż długa droga do rozwiązania problemu kociej bezdomności.
