Dwie wersje wydarzeń. Czy rzeczywiście poszło o pieniądze?
Oficjalny komunikat zarządu Unii Leszno był krótki i jednoznaczny. Klub deklarował chęć zatrzymania 38-letniego seniora w składzie na sezon 2027, tłumacząc fiasko rozmów kwestiami finansowymi: „Nie udało się jednak osiągnąć porozumienia w sprawie nowego kontraktu, przede wszystkim ze względu na oczekiwania finansowe zawodnika”.
Zupełnie inny obraz sytuacji wyłania się jednak z osobistej relacji żużlowca. Zengota, w wywiadzie dla telewizji Canal + przekonuje, że finanse nie były barierą nie do pokonania, gdyby tylko istniała wola dialogu ze strony klubu.
„W kwestiach warunków kontraktu zawsze można się dogadać i znaleźć rozwiązanie, choćby na bazie premii. Jeśli tylko obie strony chcą, to naprawdę można dojść do porozumienia” – tłumaczy rozgoryczony zawodnik.
Problem polegał na tym, że – według relacji Zengoty – żadnych konkretnych negocjacji ze strony klubu nie było, ponieważ nie przedstawiono mu oferty.
„Omijano mnie szerokim łukiem”. Gorzkie wyznanie „Zengiego”
Żużlowiec nie kryje, że zachowanie leszczyńskich działaczy mocno go dotknęło. Po latach startów w Unii liczył na partnerskie i szczere traktowanie, tymczasem zderzył się z brakiem jakichkolwiek informacji.
„Zabolało mnie to, że Rafał nie wrócił do mnie z żadną informacją zwrotną. Uważałem, że po tylu latach moich startów w Unii spraw nie powinno się załatwiać w ten sposób. Nie otrzymałem żadnych konkretów ani żadnej oferty” – zdradza zawodnik.
Zengota opisał również trudny dla niego czas niepewności, kiedy temat jego przyszłości był w klubie wyraźnie ignorowany:
„Czekam tydzień, czekam drugi tydzień, prawie trzeci tydzień. Spotykamy się na treningach. Nikt tego tematu nie porusza, wręcz mnie trochę omija szerokim łukiem”.
Taka postawa sprawiła, że zawodnik zaczął snuć domysły dotyczące planów klubu. Podejrzewał, że zarząd znalazł już na jego miejsce innego żużlowca, ale obawiał się przekazać mu tę informację osobiście. Wobec braku odzewu ze strony klubu, „Zengi” uznał, że musi podjąć decyzję sam: „Uznałem, że muszę niestety już zadbać o siebie i z bólem serca pewne decyzje po prostu podjąć”.
Szczerość ponad wszystko. Dlaczego ogłosił to teraz?
Grzegorz Zengota zdecydował się na rzadko spotykany w świecie sportu krok i ogłosił swoje odejście przed końcem rozgrywek, nie czekając na oficjalne komunikaty. Przyznaje, że sytuacja ta była dla niego ogromnym obciążeniem psychicznym.
„Zdecydowałem się przekazać tę informację kibicom już teraz, ponieważ było to dla mnie ogromnym ciężarem emocjonalnym. Wiem, że poszedłem trochę pod prąd, bo mało który zawodnik decyduje się na taki krok na tym etapie sezonu, ale uznałem, że tak będzie po prostu najszczerzej”.
Wcześniej, we wpisie w mediach społecznościowych, żużlowiec nazwał odejście z Leszna „jedną z najtrudniejszych decyzji, jaką przyszło mi podjąć w życiu”. Podkreślił również, jak bardzo zżył się z „Byczą Rodziną”, która po jego powrocie i trudnej walce z kontuzjami w 2023 roku stworzyła mu prawdziwy sportowy dom.
Kierunek Zielona Góra. „Możemy zbudować coś wyjątkowego”
Rozstanie z Lesznem zmusza 38-latka do otwarcia nowego rozdziału w karierze. Choć oficjalne umowy nie zostały jeszcze podpisane, w kuluarach mówi się o powrocie żużlowca do macierzystego Stelmet Falubazu Zielona Góra, którego jest wychowankiem. Sam Zengota odnosi się do tych spekulacji z dużą nadzieją:
„Ta sytuacja nie dzieje się bez przyczyny. Muszę po prostu wziąć to na klatę i rozwiązać tę sytuację, żeby pójść dalej jako człowiek i jako sportowiec. (...) Jeżeli to się wydarzy, to myślę, że w Zielonej Górze będziemy w stanie zbudować coś naprawdę wyjątkowego”.
Żużlowiec podchodzi jednak do transferu z pokorą, zdając sobie sprawę, że w nowym miejscu kluczowa będzie akceptacja kibiców:
„Myślę, że to pozwoli mi stać się lepszym zawodnikiem, pod warunkiem, że ludzie mnie zrozumieją i po prostu zaakceptują takiego, jakim jestem – tak, jak zrobiono to w Lesznie”.
Gdyby jednak powrót do Zielonej Góry nie doszedł do skutku, Zengota zapowiada, że nie zamierza się poddawać:
„A jeśli, tak jak mówię, do tego nie dojdzie, to będę musiał udźwignąć tę sytuację na własnych barkach i nic na to nie poradzę. Po prostu skupię się wtedy na sobie”.
Mimo napięć wokół negocjacji kontraktowych, obie strony deklarują pełne zaangażowanie w walce o najwyższe cele. Fogo Unię Leszno oraz Grzegorza Zengotę czeka teraz najważniejszy moment tego roku – walka o medale w trwającym jeszcze sezonie 2026.
