Ocalić od zniszczenia
Gmina Szlichtyngowa podpisała oficjalną umowę na „Przeprowadzenie prac ratunkowych przy dachu kaplicy (mauzoleum) – ruiny kościoła p.w. św. Michała Archanioła w Wyszanowie”. Najważniejszym punktem planu jest budowa nowego zadaszenia, które osłoni najcenniejsze fragmenty budowli przed kaprysami pogody.
To nie będzie zwykły remont, ale prawdziwy pokaz tradycyjnego rzemiosła:
- nowy dach zawiśnie bezpośrednio nad neogotycką kaplicą grobową (mauzoleum), chroniąc jej wnętrze przed zalaniem i mrozem,
- więźba dachowa zostanie odtworzona przy użyciu tradycyjnych technik ciesielskich,
- konstrukcja zyska pełne deskowanie, szczelne pokrycie oraz nowoczesną izolację przeciwwilgociową.
Zanim robotnicy zamontują dach, naprawią i odtworzą zniszczone zwieńczenia ścian szczytowych oraz zabytkowy gzyms ceglany.
Wyścig z czasem
Projekt rusza natychmiast i ma bardzo napięty harmonogram. Wykonawca musi zakończyć wszystkie prace budowlane do 30 listopada 2026 roku, przed pierwszymi poważnymi mrozami i śniegiem. Prace wykona Mikoluk Budownictwo i Zabytki z siedzibą w Górze.
Całkowity koszt tej ratunkowej operacji to ponad 121 tys. 730 złotych, z czego 70 tys. złotych to dotacja z Sejmiku Województwa Lubuskiego. Dzięki temu te niezwykłe ruiny w pobliżu Baryczy mają szansę przetrwać dla kolejnych pokoleń pasjonatów historii i fotografii.
Od budowy do ruin
Początki świątyni w Wyszanowie sięgają XIV wieku. Pierwsza oficjalna wzmianka w dokumentach to 1376 rok. Gotycki, jednonawowy kościół z charakterystyczną kwadratową wieżą został wzniesiony z kamienia polnego i cegły. Co ciekawe, u jego zarania stali rycerze-zakonnicy – Joannici.
Najbardziej dramatyczny rozdział w historii obiektu napisała wojna trzydziestoletnia (1618–1648). Świątynia stała się punktem zapalnym i przedmiotem ostrego sporu między katolikami a protestantami. Przez kilkadziesiąt lat kościół znajdował się w rękach ewangelików, a w 1654 roku uroczyście zwrócono go katolikom. Wcześniej jednak świątynię strawił ogromny pożar i popadła w ruinę, z których nigdy potem już się nie podniosła.