Architekt gwiazd w małej wsi
Mało kto wie, że za projektem rezydencji w Pawłowicach stoi sam Carl Gotthard Langhans. To ten sam wizjoner, który podarował światu słynną Bramę Brandenburską. W latach 1779–1783, na zlecenie Maksymiliana Mielżyńskiego, stworzył on budowlę, która rozmachem nie ustępowała europejskim dworom królewskim. Wnętrza, dopieszczone przez Johanna Christiana Kammsetzera, ociekały luksusem – dekoracje sprowadzano prosto z Francji, co kosztowało prawdziwą fortunę.
Luksus, który wyprzedzał epokę
Pałac w Pawłowicach nie był tylko ładną fasadą. Już ponad dwa wieki temu zastosowano tu nowatorskie ogrzewanie kanałowe. Specjalne przewody w murach rozprowadzały ciepłe powietrze, zapewniając komfort, o którym inni magnaci mogli tylko marzyć. Sercem obiektu do dziś pozostaje reprezentacyjna Sala Kolumnowa, która zapiera dech w piersiach każdemu zwiedzającemu.
Hrabia na wozie z gnojem. Pomyłka, która przeszła do historii
Najbardziej barwną postacią związaną z tym miejscem był potomek fundatora, Maksymilian. Mimo ogromnego bogactwa, hrabia kochał prostotę. Legenda głosi, że pewnego dnia, gdy podróżował skromnie ubrany na wozie z obornikiem, został zatrzymany przez policję. Funkcjonariusze wzięli go za złodzieja, nie wierząc, że ten „brudny chłop” jest panem na tak potężnych włościach. Hrabia, zamiast się obrazić, nagrodził policjantów za ich czujność.
Skarby odnalezione w USA
Przed II wojną światową tutejsza biblioteka była potęgą, liczącą 10 tysięcy woluminów. Wojenna zawierucha rozproszyła te zbiory na cztery strony świata. Co najbardziej zaskakujące, książki z pieczęciami pałacu w Pawłowicach odnajdywano po latach w bibliotekach w... Stanach Zjednoczonych. Jak tam trafiły? Ta zagadka do dziś rozpala wyobraźnię historyków.
Czerwcowy cud: tulipany na drzewach
Jeśli planujesz odwiedzić to miejsce, teraz jest najlepszy moment. W otaczającym pałac 12-hektarowym parku rośnie rzadki tulipanowiec amerykański. Na przełomie czerwca i lipca drzewo to pokrywa się niezwykłymi kwiatami, które do złudzenia przypominają tulipany. To jeden z najpiękniejszych przyrodniczych widoków w całym regionie.
Jak odwiedzić „Wielkopolski Wersal”? Obecnie w pałacu mieści się Zakład Doświadczalny Instytutu Zootechniki, co paradoksalnie uratowało go przed powojenną ruiną. Choć obiekt tętni życiem naukowym, jego historyczne wnętrza można zwiedzać po wcześniejszym umówieniu się z administracją. To idealny cel na weekendową ucieczkę od miejskiego zgiełku, leżący tuż obok Leszna.
zobaczcie "Wielkopolski Wersal" na zdjęciach: