Brak dentystów i koniec niezależności
Oficjalnym powodem radykalnych zmian była zbyt mała reprezentacja środowiska na zjeździe Wielkopolskiej Izby Lekarskiej – w przypadku Leszna kluczowym argumentem stał się brak odpowiedniej liczby delegatów reprezentujących lekarzy dentystów. Ta sytuacja doprowadziła do przegłosowania uchwały, która doprowadziła do zamknięcia siedziby delegatury w Lesznie.
Dzięki delegaturze zachowywaliśmy niezależność finansową i mogliśmy realizować projekty, których oczekiwało nasze środowisko. Teraz będziemy musieli składać kosztorysy do komisji, która oceni, czy dany pomysł jest ważny dla Izby. Obawiam się, że może to działać na zasadzie osobistych znajomości przy przyznawaniu funduszy. Bez własnej podmiotowości przestaniemy być samodzielni – wyjaśnia Lidia Dymalska-Kubasik.
Lekarze obawiają się, że nowy system będzie mniej przejrzysty i niekorzystny dla środowiska lekarskiego w Lesznie.
Obawy o marginalizację regionu
Zamknięcie placówki to problem nie tylko dla lekarzy z samego Leszna, ale także dla medyków z Kościana, Rawicza czy Gostynia, którzy czują się teraz spychani na margines. Przedstawiciele delegatury podkreślają, że samorząd lekarski powinien łączyć, a nie dzielić środowisko ze względu na miejsce zamieszkania czy staż pracy.
„Nie chcemy być postrzegani jako lekarze gorszej kategorii. Bardzo cenimy naszą współpracę z kolegami z Poznania, Kalisza czy Piły, bo Izba jest dla wszystkich, bez względu na pokolenia. Nie rozumiemy, dlaczego tak się stało; to sytuacja bez precedensu w naszej historii”.
Walka o ratunek i gorzkie podsumowanie
Środowisko zapowiada, że nie złoży broni i będzie szukać pomocy prawnej oraz organizacyjnej w Naczelnej Izbie Lekarskiej. Sytuację, w której doszło do nagłego zamknięcia biura przed członkami własnej organizacji, podsumowują z ogromną goryczą.
Trudno ubrać to w słowa. Mogę jedynie powtórzyć: to lekarze lekarzom zgotowali ten los” - dodaje Lidia Dymalska-Kubasik.