Spory zawód. Byki na deskach

Miał być wyrównany mecz, być może z choć niedużą zaliczką Byków, a wyszło jak wyszło. FOGO Unia Leszno z dużym prawdopodobieństwem już po pierwszym półfinałowym spotkaniu PGE Ekstraligi z Betard Spartą Wrocław straciła szansę na jazdę w finale.

Unia Leszno
Autor: Unia Leszno/ Facebook

Klęska na Smoku. Sparta rozbiła Unię

Tylko sam początek meczu dawał nadzieję, że Leszczynianie postawią się silnej drużynie z Wrocławia i powalczą o zwycięstwo. Po pierwszym, remisowym wyścigu, wygranym przez Bena Cooka wygraną 4:2 przywieźli Konieczny z Parnitskyim i Uniści objęli prowadzenie. To prowadzenie było chwilowe i jak się okazało potem jedyne w całym spotkaniu. Goście szybko wyrównali, a po I serii już minimalnie prowadzili. Potem odskoczyli na 6 punktów, a przewaga Wrocławian z bardzo wolnymi tego dnia gospodarzami stale rosła.

Miejscowi przegrywali z kretesem z liderami rywala. Doskonale jechali też juniorzy gości. Wrocławianie czuli się jak u siebie w domu, a Byki jechały najsłabszy mecz sezonu. Po 10 biegach Sparta prowadziła już różnicą 10 punktów, a powinna wyżej, gdyby nie defekt opony na ostatnim łuku Bradyego Kurta w 8 wyścigu. Wtedy Byki szczęśliwie zremisowały, bo przegrywały do ostatniego łuku podwójnie.

Ostatnie pięć wyścigów nic nie zmieniło. Leszczynianie jak błądzili tak błądzili z ustawieniami swoich wolnych motocykli. Sparta jechała jak po swoje i wygrała jeszcze cztery z pięciu ostatnich biegów. To był teatr jednego aktora, a tym aktorem był zespół z Dolnego Śląska, który rozbił Byki na ich torze 55:35. Ten wynik w zasadzie już przesądza o tym, że Sparta pojedzie o złoto, a Leszczynian czekać będą dwa mecze o brąz. W takiej formie i z tak zagubionym zespołem także trzecie miejsce może być poza zasięgiem ekipy Rafała Okoniewskiego. Zagubiony był też Piotr Pawlicki, który w pomeczowym wywiadzie nie krył, że nic tego dnia nie wychodziło i nie zdawało egzaminu. Żużlowiec starł się też z grupą fanów biało-niebieskich, którzy nie szczędzili drużynie mocnych słów.

Przegraliśmy i trzeba to wziąć na klatę. Nie jesteśmy z tego zadowoleni. Wynik mówi sam za siebie. Wykonaliśmy mnóstwo pracy, przygotowując się do tego meczu. Nie dało to jednak żadnych efektów. Wrocławianie nas pokonali, byli lepsi, no i tyle. Trzeba też spojrzeć na to, że w tych play-offach się znaleźliśmy i dużo wysiłku podczas całego sezonu musieliśmy włożyć, by do tego miejsca dojść. Oczywiście apetyt rósł w miarę jedzenia. Chcieliśmy ten mecz dzisiaj wygrać i powalczyć o wielki finał. Dwumecz oczywiście się jeszcze nie zakończył, ale bądźmy realistami, bo wiemy jak dobrze Wrocławianie jeżdżą u siebie. Odniosę się też do tego co działo się w trakcie meczu. Bardzo dziękuję kibicom na stadionie za wsparcie, ale tutaj sektor za nami, traktuje nas jak małpy w zoo. Jak wygrywamy jest fajnie. To jest bardzo nieprzyjemne i tak dalej. My naprawdę zostawiamy serce na torze i wykonaliśmy mnóstwo pracy. Dużo wysiłku w to włożyliśmy. Uważam, że nie zasługujemy na takie traktowanie, bo doszliśmy naprawdę do fajnego miejsca i to trzeba docenić, a to, że niektórzy nie potrafią, to już nie moja wina – powiedział po spotkaniu Piotr Pawlicki.

FOGO Unia Leszno – Betard Sparta Wrocław 35:55

FOGO Unia: Grzegorz Zengota - 6 (0,2,2,2,0), Janusz Kołodziej - 3+1 (2,1*,0,-), Ben Cook - 8+1 (3,0,w,2,1*,2), Keynan Rew - 5 (0,3,2,0,-), Piotr Pawlicki - 8 (2,1,2,2,1,0), Nazar Parnicki - 2 (1,0,1), Emil Konieczny - 3 (3,0,0), Filip Gano - ns

Betard Sparta: Daniel Bewley - 10+2 (2,2*,1,3,2*), Maciej Janowski - 11 (1,3,3,3,1), Brady Kurtz - 6+1 (1*,2,d,0,3), Michał Obst - ns (-,-,-,-), Artiom Łaguta - 15 (3,3,3,3,3), Marcel Kowolik - 6+1 (0,3,1*,1,1), Mikkel Andersen - 7 (2,1,0,3,1), Nikodem Mikołajczyk - ns

QUIZ. Poniedziałkowy test z wiedzy ogólnej. Siódme pytanie wywali Cię z kapci
Pytanie 1 z 10
Słynna powieść postapokaliptyczna napisana przez Dmitrija Głuchowskiego to "Metro...