Do zdarzenia doszło w niedzielę 2 listopada w Smogorzewie. Wieczorem, pod posesję 43-latka z rusznikarnią podjechało kilka samochodów. Po pewnym czasie auta odjechały w kierunku miejscowości Piaski, a rusznikarz za nimi. Na leśnej drodze 43-latek wyciągnął pistolet.
- Oskarżony oddał w kierunku pokrzywdzonych kilkanaście strzałów z broni palnej, z pistoletu. Spowodował u dwóch z nich obrażenia ciała, u jednego okolic reki, u drugiego prawego boku. Oskarżony nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw. Złożył wyjaśnienia, w których przedstawił własną wersję zdarzenia i jego przebiegu. Oświadczył, że żałuje tego co się stało, że działał w emocjach i chciałby cofnąć czas – mówi Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
43-latek twierdził, że działał w obronie koniecznej, ale nie znalazło to potwierdzenia w zebranym materiale dowodowym. Miał pozwolenie na broń i prowadzenie działalności rusznikarskiej. Od listopada mężczyzna przebywa w areszcie.
Rusznikarz był jedną z pięciu osób zatrzymanych po strzelaninie. Czterej mężczyźni z lubuskiego zostali zwolnieni do domów. Nie znaleziono dowodów, by mieli dopuścić się wtedy złamania prawa.