Co z kartami parkingowymi po zmarłych? Radna dostała odpowiedź urzędu

Sprawa nadużyć na leszczyńskich „kopertach”, którą nagłośniła radna Ewa Rosik, doczekała się oficjalnego stanowiska władz miasta. Odpowiedź prezydenta rzuca nowe światło na to, dlaczego walka z osobami korzystającymi z uprawnień zmarłych bliskich jest obecnie tak trudna i skomplikowana.

Koperta
Autor: Tomasz Szymlet

Systemowa dziura w weryfikacji

Prezydent w swoim piśmie przyznaje wprost, że organy wydające karty parkingowe nie mają narzędzi, by na bieżąco monitorować, czy ich właściciele nadal żyją. Cały system opiera się na ręcznym wprowadzaniu danych o zwróconych dokumentach, co w praktyce oznacza, że jeśli rodzina nie odda karty dobrowolnie, system jej nie „wyłapie”.

„Zespół nie jest organem nadzorującym i nie prowadzi kontroli poprawności wykorzystywania kart (...). Nie ma też możliwości weryfikacji statusu osoby w ewidencji PESEL” – czytamy w odpowiedzi urzędu.

Służby bez dostępu do danych

Radna Ewa Rosik alarmowała, że ta informacyjna próżnia uderza w osoby z rzeczywistą niepełnosprawnością, bo miejsca postojowe są blokowane przez w pełni sprawnych kierowców. Choć radna proponuje wdrożenie specjalnej aplikacji dla Straży Miejskiej, z dokumentów wynika, że brak integracji baz danych jest obecnie barierą nie do przeskoczenia.

Z odpowiedzi prezydenta wynika, że bez zmian na szczeblu krajowym lub kosztownych lokalnych innowacji, Straż Miejska wciąż będzie miała ograniczone pole do działania, a uczciwość mieszkańców pozostanie jedynym bezpiecznikiem systemu.

Wniosek jest jasny: dopóki baza PESEL nie „porozmawia” z rejestrem kart, martwe dusze na parkingach pozostaną bezkarne.

M jak miłość. Tomek zostanie ojcem, a Mateusz wystawi Majkę dla Bogny
Quiz tylko dla prawdziwego Polaka. Rozpoznaj występ Polski na Eurowizji po jednym KADRZE
Pytanie 1 z 12
Kto jest na zdjęciu?
Eurowizja 2018: Michał Szpak o porażce Polski podczas konkursu