Co z kartami parkingowymi po zmarłych? Radna dostała odpowiedź urzędu

2026-05-12 13:24

Sprawa nadużyć na leszczyńskich „kopertach”, którą nagłośniła radna Ewa Rosik, doczekała się oficjalnego stanowiska władz miasta. Odpowiedź prezydenta rzuca nowe światło na to, dlaczego walka z osobami korzystającymi z uprawnień zmarłych bliskich jest obecnie tak trudna i skomplikowana.

Koperta

i

Autor: Tomasz Szymlet

Systemowa dziura w weryfikacji

Prezydent w swoim piśmie przyznaje wprost, że organy wydające karty parkingowe nie mają narzędzi, by na bieżąco monitorować, czy ich właściciele nadal żyją. Cały system opiera się na ręcznym wprowadzaniu danych o zwróconych dokumentach, co w praktyce oznacza, że jeśli rodzina nie odda karty dobrowolnie, system jej nie „wyłapie”.

„Zespół nie jest organem nadzorującym i nie prowadzi kontroli poprawności wykorzystywania kart (...). Nie ma też możliwości weryfikacji statusu osoby w ewidencji PESEL” – czytamy w odpowiedzi urzędu.

Służby bez dostępu do danych

Radna Ewa Rosik alarmowała, że ta informacyjna próżnia uderza w osoby z rzeczywistą niepełnosprawnością, bo miejsca postojowe są blokowane przez w pełni sprawnych kierowców. Choć radna proponuje wdrożenie specjalnej aplikacji dla Straży Miejskiej, z dokumentów wynika, że brak integracji baz danych jest obecnie barierą nie do przeskoczenia.

Z odpowiedzi prezydenta wynika, że bez zmian na szczeblu krajowym lub kosztownych lokalnych innowacji, Straż Miejska wciąż będzie miała ograniczone pole do działania, a uczciwość mieszkańców pozostanie jedynym bezpiecznikiem systemu.

Wniosek jest jasny: dopóki baza PESEL nie „porozmawia” z rejestrem kart, martwe dusze na parkingach pozostaną bezkarne.

M jak miłość. Tomek zostanie ojcem, a Mateusz wystawi Majkę dla Bogny
Quiz tylko dla prawdziwego Polaka. Rozpoznaj występ Polski na Eurowizji po jednym KADRZE
Pytanie 1 z 12
Kto jest na zdjęciu?
Eurowizja 2018: Michał Szpak o porażce Polski podczas konkursu