Spis treści
„Precz z komuną i postkomuną”
Podczas niedzielnego marszu organizowanego m.in. przez działaczy Młodzieży Wszechpolskiej wybrzmiało hasło: „Precz z komuną i z postkomuną”. Jak tłumaczył w rozmowie przed wydarzeniem Mikołaj Łotysz, prezes Koła Leszno Młodzieży Wszechpolskiej:
„Mówi się, że komuna upadła w naszym kraju, jednakże nie zapominamy o tym, że polityczni spadkobiercy Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej dalej są obecni w naszym życiu publicznym, często na kluczowych w naszym państwie stanowiskach. Sprzeciwiamy się temu, żeby osoby związane z poprzednim ustrojem odpowiadały za przyszłość naszej ojczyzny”.
Na pytanie, czy chodzi m.in. o marszałka Włodzimierza Czarzastego, odpowiedział krótko: „Między innymi”.
Padło też pytanie o Leszno.
„Wiemy, że Leszno ma długą historię związaną z systemem komunistycznym. Wiemy też, że ludzie związani z poprzednim ustrojem długo piastowali kluczowe funkcje w naszym mieście, dlatego też można to również odwołać do miasta Leszna”.
Konkretnych nazwisk jednak nie wskazano.
Polecany artykuł:
„Układ leszczyński” i młode pokolenie
Jeszcze mocniej wybrzmiała wypowiedź Piotr Płociniczaka, prezesa Młodzieży Wszechpolskiej w Wielkopolsce. Odnosząc się do ubiegłorocznej krytyki obchodów, mówił:
„Jednym z głównych argumentów tych ludzi było to: co my zasadniczo, jako młodzi ludzie urodzeni w XXI wieku, wiemy o komunie? No szanowni państwo, zaskoczenie – wiemy całkiem dużo. Dlaczego? Dlatego, że ten system, w którym żyjemy, wywodzi się z PRL-u”.
I dalej:
„Układ leszczyński, który ma wpływ na to, co tutaj w tym mieście się dzieje, swoje korzenie ma w poprzednim systemie. To nie jest przypadek, że nie było miejskich obchodów dzisiejszego święta”.
Padło również mocne stwierdzenie:
„Polską rządzą postkomuniści. Ludzie tacy jak Czarzasty, ludzie tacy jak ‘TW Artur’ nadal mają wpływ na życie w Polsce”.
To język jednoznaczny, konfrontacyjny i budujący wyraźny podział: my – spadkobiercy Żołnierzy Wyklętych, oni – spadkobiercy PRL.
Kim dziś jest „postkomunista”?
W debacie publicznej pojęcie „postkomunista” funkcjonuje od lat 90. Najczęściej odnosi się do osób wywodzących się z dawnej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej lub środowisk z nią związanych, które po 1989 roku pozostały aktywne w polityce, administracji czy biznesie.
Problem w tym, że minęło ponad 35 lat od transformacji ustrojowej. Znaczna część osób pełniących dziś funkcje publiczne urodziła się już po 1980 roku, a część – po 1989. W praktyce pojęcie „postkomunizmu” coraz częściej ma charakter symboliczny i odnosi się nie tyle do życiorysów, co do stylu sprawowania władzy, sieci wpływów czy – jak twierdzą krytycy – mentalności.
W lokalnym wymiarze sprawa jest jeszcze bardziej złożona. W Lesznie, jak w wielu miastach w Polsce, po 1989 roku następowała stopniowa wymiana elit. Jedni widzą w tym naturalny proces demokratyczny, inni – kontynuację dawnych układów.
Pamięć historyczna czy polityczna etykieta?
Marsz Żołnierzy Wyklętych ma przede wszystkim wymiar historyczny – to upamiętnienie podziemia niepodległościowego, które po 1945 roku walczyło z władzą komunistyczną. Jednak hasła tegorocznego wydarzenia wyraźnie przenosiły akcent z przeszłości na teraźniejszość.
Dla organizatorów komunizm nie jest wyłącznie rozdziałem w podręczniku historii, lecz procesem, którego skutki – ich zdaniem – wciąż są odczuwalne. Dla ich krytyków takie ujęcie to nadużycie i uproszczenie, sprowadzające złożoną rzeczywistość do czarno-białego podziału.
Wczorajszy marsz nie był więc tylko wydarzeniem rocznicowym. Stał się punktem wyjścia do szerszej dyskusji o tym, czym dziś jest patriotyzm, jak rozumiemy dziedzictwo PRL i czy w lokalnej polityce wciąż można mówić o „postkomunistycznych” wpływach.
To pytania, które zapewne jeszcze długo będą wracać – nie tylko przy okazji kolejnych obchodów.
