Zamiast dotychczasowych 33 zł, nowa stawka ma wynieść aż 45 zł od osoby. To skok o 36%, który dla czteroosobowej rodziny oznacza dodatkowy wydatek rzędu 600 zł rocznie. Podczas konferencji prasowej radni PiS oraz zaproszeni goście nie szczędzili słów krytyki pod adresem władz miasta i sposobu wyliczenia nowych taryf.
„Horrendalna podwyżka” i brak alternatyw
Głównym zarzutem stawianym przez opozycję jest brak transparentności i konsultacji z Radą Miejską. Radny Adam Kośmider podkreślał, że w innych regionach mieszkańcy mają wybór między różnymi wariantami, podczas gdy w Lesznie decyzja została po prostu przegłosowana na szczeblu związku międzygminnego.
„Podwyżka z 33 zł na 45 zł od lipca to wzrost o 36%. To niespotykana skala, która nie zdarzyła się w żadnych innych mediach w tym czy ubiegłym roku. Niestety w przypadku opłat za śmieci okazuje się to 'normalne', a zmiany cen są drastycznie skokowe” – punktował radny Adam Kośmider.
Milionowe zyski spółki śmieciowej
Kontrowersje budzi również kondycja finansowa spółki RCGO (dawne MZO Leszno), która obsługuje region. Z analizy dokumentów finansowych przedstawionej przez radnych wynika, że spółka w ostatnich latach generowała rekordowe zyski: od 9 mln zł w 2022 roku do niemal 20 mln zł w roku 2024.
Pieniądze te są przekazywane na kapitał zapasowy spółki, zamiast obniżać koszty ponoszone przez mieszkańców. Według wyliczeń radnych, gdyby połowę zysków przeznaczyć na obniżenie stawek, cena za śmieci mogłaby wynosić około 36 zł zamiast planowanych 45 zł.
Polecany artykuł:
Leszno droższe od Poznania i Kalisza
Porównanie stawek z innymi miastami wypada dla Leszna niekorzystnie. Podczas gdy w Poznaniu opłata wynosi 25 zł, w Koninie 29 zł, a w pobliskim Kościanie 35 zł, stawka leszczyńska staje się jedną z najwyższych w regionie.
Głos w sprawie zabrał również minister Jan Dziedziczak, który nie krył oburzenia trybem podejmowania decyzji:
„Podwyżka o 36% jest horrendalna. Jesteśmy zszokowani, że tak ważne decyzje, uderzające bezpośrednio w jakość życia mieszkańców miasta, nie były konsultowane z Radą Miejską. To radni są odpowiedzialni za budżet i powinni wskazywać prezydentowi kierunki działań” – stwierdził Jan Dziedziczak.
Co dalej? Szukanie rozwiązań
Radni PiS domagają się zwołania rzetelnej komisji z udziałem przedstawicieli związku i prezesa spółki śmieciowej. Wśród proponowanych rozwiązań pojawiają się pomysły płacenia za faktycznie wyprodukowane odpady (systemy kodowania worków) oraz powrót do debaty nad budową instalacji termicznego przetwarzania odpadów, która mogłaby produkować energię i ciepło, obniżając koszty systemu.
Na ten moment mieszkańcy muszą się jednak przygotować na lipcowy wzrost opłat, o ile presja społeczna i zapowiedziana debata publiczna nie wpłyną na zmianę tych planów.