Długo musieliśmy czekać na 11 zwycięstwo w rozgrywkach I ligi. Beniaminek rozgrywek nie był na pewno faworytem spotkania w Warszawie, ale biorąc pod uwagę fakt, że niemal zawsze nawiązuje walkę, to w cichych marzeniach pojawiały się myśli o niespodziance.
Podopieczni trenera Macieja Dudzika, już na starcie spotkania przegrywali 5:0. Szybko jednak odrobili te straty, ale do końca I kwarty to jednak rywal był minimalnie z przodu, wygrywając pierwsze 10 minut spotkania 21:18.
W 12 minucie gospodarze odskoczyli na 6 punktów, ale ostatnie trzy minuty I połowy należały do gości, których na prowadzenie wyprowadził Mitchell. Ostatnią dobrą akcję w tej części gry przeprowadzili leszczynianie, którzy za sprawą Żmudzkiego po 20 minutach posiadali niewielką, ale jednak przewagę 4 punktów. Ta wzrosła po przerwie nawet do 14 ,,oczek” i już wtedy rysowała się duża szansa na dwa duże punkty do tabeli. Trzeba było jednak jeszcze postawić kropkę nad ,,i”. Nic złego dla gości się nie wydarzyło. Nasz zespół do końca utrzymywał bezpieczny bufor punktowy, triumfując w stolicy 76:68.
Sukces przyniosła zespołowa gra, ale liderem znów był Wendell Mitchell, zdobywca 22 punktów. Drugim strzelcem zespołu był tym razem Maciej Żmudzki trafiając 5 na 6 prób za 2 punkty.