Błąd doświadczonego skoczka
Do tragicznego w skutkach lądowania doszło po godz. 11:00. Pisaliśmy o tym TUTAJ. Dzień po tragedii organizator skoków „Strefa Leszno” wydał oświadczenie w sprawie wypadku.
- "(…) Pogoda była słoneczna z lekkim wiatrem około 6m/s. Można powiedzieć bardzo dobre warunki do wykonywania skoków. Na lotnisku odbywała się również impreza „Rowerowa Majówka”, ale w części dla publiczności i nie stanowiło to zagrożenia dla lądujących skoczków. Po wyrzucie skoczków czwartego wylotu wszystkie spadochrony były poprawnie otwarte. Czterech skoczków wylądowało w wyznaczonym miejscu do lądowania natomiast jeden ze skoczków podczas lądowania wykonał agresywny zakręt na zbyt małej wysokości, co skutkowało silnym uderzeniem w ziemię" - czytamy w oświadczeniu „Strefy Leszno” (pisownia oryginalna).
Służby ratunkowe pojawiły się na miejscu już minutę po upadku. Niestety, mimo ich wysiłku nie udało się uratować 39-latka. Mieszkaniec pow. wrocławskiego poniósł śmierć na miejscu.
- "Pragnę poinformować, iż skoczek spadochronowy był doświadczony. Wykonywał swój 1070-ty skok. Sprzęt spadochronowy na którym skakał był sprawny i spełniał wszelkie wymagania dotyczące bezpieczeństwa skoków. Chcę również nadmienić, iż całe zdarzenie lotnicze było wynikiem błędu skoczka przy lądowaniu" – poinformował w oświadczeniu Markiz Białecki ze „Strefy Leszno”.
Po tragedii sprawą wypadku zajęła się policja pod nadzorem prokuratury oraz Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.
Polecany artykuł: