Nadbagaż strachu, zaniedbania lub dezinformacji
11-kilogramowy guz usunięty został operacyjnie, po wykonaniu laparotomii. Zaplanowany w szczegółach zabieg przeprowadzono „w ostatnich dniach”.
"Dzięki doświadczeniu personelu oraz ścisłej współpracy całego zespołu operacyjnego zabieg przebiegł bezpiecznie" – poinformował szpital w swoich mediach społecznościowych.
Jak się okazuje, nie był to największy guz, jaki usuwali ginekologiczni specjaliści w leszczyńskim szpitalu.
- W poprzednim roku operowaliśmy guza, który miał 35 kg, a największy 70 kg. O przyczynach nie będziemy dyskutować, ale jest to fakt i te guzy czasami doprowadzają do kompletnej dysfunkcji społecznej, niewychodzenia z domu – mówi Radiu Eska dr Piotr Klimczak, kierownik oddziału ginekologiczno-położniczego i ginekologii onkologicznej w Wojewódzkim Szpitalu Wielospecjalistycznym im. Jana Jonstona w Lesznie.
70-kilogramowy guz rósł stopniowo i doprowadził do tego, że kobieta przez dwa lata nie wychodziła z domu. Dziś jej życie nie przypomina dawnego „z ciężarem”. Jest szczupłą i aktywną fizycznie osobą.
- Najczęstszą przyczyną jest strach przed operacją. Drugą, niestety, przyczyną jest to, że dostał informację, że tego nie da się zoperować. Z czasem z tą wiedzą żyją, guz rośnie, aż doprowadza do sytuacji, w której jest to krytyczne dla zdrowia i dla życia pacjentki – mówi P. Klimczak.
Guzy jajnika mogą przez długi czas rozwijać się bez wyraźnych objawów albo dawać sygnały łatwe do zbagatelizowania, jak: powiększenie obwodu brzucha, uczucie pełności i dyskomfortu, czy bóle podbrzusza. Nie wolno ich lekceważyć.
- Jeśli mają jakiekolwiek wątpliwości zawsze najlepiej przyjść i zapytać – mówi dr Piotr Klimczak.
Regularne wizyty ginekologiczne i badania profilaktyczne to najlepsza metoda zapobiegania poważnym chorobom lub ich wczesnego wykrywania i leczenia.