Wyścig o dziką kartę przerwany przez farmy lajków
Tegoroczne IMME miały być świętem kibiców, którzy po raz pierwszy mogli sami wskazać zawodnika z „dziką kartą”. Do walki stanęły gwiazdy światowego formatu, w tym Dominik Kubera – zawodnik, którego w Lesznie nikomu przedstawiać nie trzeba. Choć dziś "Domin" reprezentuje inne barwy, fani z "Smoczyka" zawsze śledzą jego losy z uwagą.
Szybko jednak okazało się, że licznik głosów pod postem na Facebooku zaczął wariować. Zamiast merytorycznego wsparcia od polskich kibiców, do akcji wkroczyły tysiące kont z Azji Południowo-Wschodniej, masowo promując młodego Duńczyka, Villadsa Nagela.
Polecany artykuł:
Dlaczego Ekstraliga anulowała głosowanie?
Oficjalny komunikat spółki jest jednoznaczny: zidentyfikowano znaczącą liczbę fałszywych kont. W trosce o transparentność, wyniki zostały unieważnione. Dla środowiska żużlowego, szczególnie w takich ośrodkach jak Leszno, gdzie ceni się tradycję i uczciwą walkę, ta decyzja była jedynym słusznym wyjściem.
Główne powody interwencji:
- Inwazja z Azji: Tysiące lajków z Bangladeszu i Wietnamu pod profilem juniora Orła Łódź.
- Uderzenie w prestiż: IMME to najsilniejszy turniej towarzyski świata – nie może być obsadzany przez "farmy lajków".
- Brak szans dla faworytów: Przez manipulację, tacy zawodnicy jak Kubera czy Bewley stracili szansę na uczciwe zwycięstwo w social mediach.
Nowe zasady – koniec z żartami. Czas na konkretne wsparcie!
Wyciągając wnioski z tej lekcji, Speedway Ekstraliga przenosi głosowanie do oficjalnej aplikacji mobilnej. Teraz liczyć się będą tylko głosy realnych, zarejestrowanych użytkowników.
To sygnał dla kibiców z Leszna i całej Polski: jeśli chcecie zobaczyć swoich ulubieńców (nawet tych byłych, jak Kubera) w starciu z najlepszymi, musicie chwycić za telefony. W aplikacji boty z Bangladeszu nie będą miały nic do powiedzenia – liczyć się będzie tylko prawdziwa pasja do czarnego sportu.