Biegają i hałasują
Zwyczaj „lotania z klekotami” jest silnie zakorzeniony w obrządku katolickim. Praktykowany był niegdyś niemal w całej Polsce, tylko podczas dwóch – w Wielki Piątek i w Wielką Sobotę. To jedyne dni w roku liturgicznym, kiedy milczą kościelne dzwony.
- Dziś to nie ma żadnego znaczenia dla ludzi pewnie. Natomiast kiedyś, kiedy ludzie nie mieli faktycznie zegarów, rytm dnia wyznaczały te dzwony - rano, na Anioł Pański w południe, wieczorem. Kiedy nie dzwoniły to ludzie wymyślili, że powinno to oznajmiać jakieś inne dźwięki. Wymyślono, że będą to takie "suche" dźwięki klekotu, czegoś drewnianego. Do dzisiaj na tych nabożeństwach w Triduum Paschalnym używa się klekotów – mówi Zofia Dragan, regionalistka z Bukówca Górnego. - Z reguły wyglądało to tak, że kościelny z ministrantami chodził wokół kościoła z klekotami, czy z wieży kościelnej tymi klekotami klekotano, oznajmiając pory bicia dzwonów.
A że Bukówiec Górny od „zarania dziejów” był długą miejscowością to dźwięk klekotów, drewnianych kołatek nie wszędzie docierał.
- I wtedy się zrobił taki obrządek, że chłopcy mieszkający na „małym końcu” (czyli od kościoła w lewo) biegną właśnie z tymi klekotami na ten „mały koniec”, a chłopcy, którzy mieszkają na „wielkim końcu” (od kościoła w prawo), biegną z tymi klekotami na ten „wielki koniec”. Cały czas klekocą tymi klekotami. I drewnianymi taczkami, które mają na osi założoną taką klapkę i kiedy się tą taczkę pcha, to bardzo głośno klekocze – mówi regionalistka. - No i Bukówcu rzeczywiście co roku około 40 chłopaków ciągle się jeszcze angażuje w to "latanie z klekotami" i ono żyje.
Tradycja ze sportowym zacięciem
Klekotanie przyjęło też formę sportowej rywalizacji. Uzupełniono ją o współczesne elementy - kamizelki odblaskowe dla większego bezpieczeństwa jego uczestników.
- No i co ciekawe, oni (chłopcy) się ścigają. Dlatego akurat to nasze "lotanie z klekotami" jest wpisane nawet do Encyklopedii UNESCO jako sport tradycyjny. Tutaj nie będę już mówiła o wszystkich zasadach, bo one są zawiłe i skomplikowane. Mamy udokumentowane niejako, że 200 lat na pewno tak się biegało. A zwyczaj jest na pewno dużo starszy, bo od średniowiecza mniej więcej z tymi dzwonami tak było, więc na pewno jest starszy – mówi Zofia Dragan.
W tradycji klekotania można doszukać się też słowiańskich korzeni. Słowianie wierzyli, że hałas przegania złe moce i duchy, dlatego na wiosnę hałasowali, bębnili i trąbili, by wygonić zło, które zebrało się zimą.
"Lotanie z klekotami" to druga , oprócz „nowego lotka” żywa tradycja w Bukówcu Górnym.
Polecany artykuł: