Bohater z kosiarką w Lesznie. Robi to za darmo, by miasto było piękne: „Lepiej skosić coś pożytecznego”

2026-06-03 10:44

Mieszkańcy Leszna mogą natknąć się na niezwykły widok – mężczyznę w kamizelce z napisem „koszę za darmo”, który z własną kosiarką dba o miejskie trawniki. Pan Grzegorz, bo o nim mowa, od trzech lat poświęca swój wolny czas i prywatne pieniądze, by jego rodzinne miasto wyglądało estetycznie.

Kosiarz społecznik z Leszna

i

Autor: Tomek Szymlet

Zamiast siłowni – praca dla wspólnego dobra

Dla pana Grzegorza, który na co dzień pracuje jako taksówkarz, koszenie trawy to nie tylko społeczny obowiązek, ale przede wszystkim relaks i sposób na utrzymanie kondycji po godzinach spędzonych za kierownicą. Jak sam przyznaje, codzienne dwie godziny z kosiarką to doskonała alternatywa dla płatnych treningów.

„Robię to z jednej strony dla przyjemności, żeby na przykład trzymać kondycję, bo tu trzeba zrobić dużo kroków. Lepiej skosić coś pożytecznego, jak iść do siłowni się zmęczyć, jeszcze stracić pieniądze” – wyjaśnia pan Grzegorz.

Koszty paliwa, które wynoszą około 10 zł na dwie godziny pracy, pokrywa z własnej kieszeni, uznając to za inwestycję tańszą niż karnet na siłownię.

Sam kontra miejskie służby

Pan Grzegorz zdecydował się na działanie, gdy zauważył, że prośby i maile o uporządkowanie zieleni często pozostają bez echa. Jego obserwacje wskazują na dużą nieefektywność w oficjalnych działaniach. Wspomina sytuację, w której sześcioosobowa ekipa z ciężkim sprzętem kosiła dany odcinek przez cztery dni, podczas gdy on sam, operując zwykłą kosiarką, byłby w stanie wykonać znaczną część tej pracy w zaledwie kilkanaście godzin. 

Marzenie o „Wielkim Koszeniu”

Działania pana Grzegorza spotykają się z bardzo pozytywnym odbiorem mieszkańców. Jego celem jest zainspirowanie innych, by również zadbali o swoje najbliższe otoczenie. Społecznik z sentymentem wspomina dawne czyny społeczne i wierzy, że wspólna praca mogłaby zintegrować lokalną społeczność.

„Kiedyś były czyny społeczne, w latach PRL-u i to było bardzo dobre. Świetna sprawa, można by na przykład zrobić w Lesznie coś takiego w sobotę. Wielkie koszenie. Przecież każdy ma kosiarkę” – proponuje społecznik.

Pan Grzegorz kosi społecznie już trzy lata. Nie zamierza skończyć, ale planuje kupić nowy sprzęt, by kosić jeszcze więcej i dokładniej.

Słodycze z czasów PRL. Pamiętasz, czym zajadałeś się w dzieciństwie?
Pytanie 1 z 10
1. Jak nazywała się guma do żucia z historyjkami, którą dzieci kolekcjonowały?