Rezydencja z wielkimi nazwiskami w tle
Niewielkie Pawłowice, położone niedaleko Leszna, nie zdradzają na pierwszy rzut oka, jak wyjątkowy zabytek się tu znajduje. Dopiero gdy staniemy przed pałacem, widać skalę ambicji jego fundatorów.
Rezydencję wzniesiono w latach 1779–1783 dla Maksymilian Mielżyński. Projekt przygotował Carl Gotthard Langhans – twórca Brama Brandenburska, jednej z najbardziej rozpoznawalnych budowli w Europie.
Nad wystrojem wnętrz pracował z kolei Johann Christian Kammsetzer. To właśnie dlatego pałac w Pawłowicach uznawany jest za jedną z najcenniejszych realizacji klasycyzmu w regionie.
Polecany artykuł:
Luksus, który wyprzedzał epokę
Już w XVIII wieku pałac w Pawłowicach imponował rozwiązaniami, które wówczas należały do rzadkości.
Wnętrza zaprojektowano z ogromnym rozmachem – od reprezentacyjnej Sali Kolumnowej po eleganckie salony pełne detali inspirowanych sztuką europejską. W jednym z nich zachowały się dekoracje sprowadzone z Francji pod koniec XVIII wieku.
Według przekazów wyposażenie pojedynczych pomieszczeń pochłaniało ogromne środki, porównywalne z dużą częścią dochodów całego majątku.
Na szczególną uwagę zasługuje także system ogrzewania kanałowego. Ciepłe powietrze rozprowadzano specjalnymi przewodami ukrytymi w murach – rozwiązanie nowoczesne jak na swoje czasy i rzadko spotykane w tej części Europy.
Hrabia, którego wzięto za złodzieja
Z pałacem wiążą się również opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie. Jedna z nich dotyczy potomka fundatora, także noszącego imię Maksymilian.
Jak głosi lokalna anegdota, hrabia – znany z zamiłowania do prostoty – został kiedyś zatrzymany przez policję, gdy jechał wozem z obornikiem. Funkcjonariusze nie uwierzyli, że skromnie ubrany mężczyzna jest właścicielem majątku i podejrzewali go o kradzież.
Historia kończy się zaskakująco: po wyjaśnieniu pomyłki hrabia miał nagrodzić policjantów za ich czujność.
Tajemnica zaginionego księgozbioru
Przed II wojną światową pałacowa biblioteka liczyła około 10 tysięcy tomów i należała do najcenniejszych prywatnych zbiorów w regionie.
Wojna doprowadziła do jej rozproszenia. Książki trafiały do różnych instytucji w Polsce i za granicą – według niektórych informacji egzemplarze z pawłowickimi oznaczeniami odnajdywano także w bibliotekach w Stanach Zjednoczonych.
To jedna z tych historii, które wciąż nie mają do końca zamkniętego rozdziału.
Park, który zachęca do spaceru
Pałac otacza rozległy, około 12-hektarowy park krajobrazowy. To przestrzeń, w której można na chwilę zwolnić i poczuć klimat dawnych rezydencji.
Wśród drzew uwagę przyciąga m.in. okazały tulipanowiec amerykański. Na przełomie czerwca i lipca pojawiają się na nim charakterystyczne kwiaty przypominające tulipany – to jeden z najbardziej efektownych momentów w roku.
Pałac, który przetrwał i wciąż można go zobaczyć
Dziś w pałacu działa Zakład Doświadczalny Instytutu Zootechniki. Dzięki temu obiekt uniknął powojennej dewastacji i zachował swój historyczny charakter.
Zwiedzanie jest możliwe, choć najlepiej wcześniej uzgodnić wizytę z administracją obiektu.
Miejsce, które zaskakuje
Pałac w Pawłowicach to przykład tego, jak wiele niezwykłych historii kryje się poza najbardziej znanymi turystycznymi szlakami. Architektura najwyższej klasy, arystokratyczne tradycje i nutka tajemnicy sprawiają, że to miejsce potrafi zaskoczyć nawet tych, którzy dobrze znają Wielkopolskę.
