Z tego miasta w Wielkopolsce ubyło już 10 tysięcy ludzi. Demograficzna katastrofa stała się faktem

2026-06-12 13:00

Najnowsze dane statystyczne nie pozostawiają złudzeń: Wielkopolska, postrzegana jako bastion gospodarczej stabilności, mierzy się z demograficznym dramatem. Oficjalne liczby maskują głęboką zapaść – współczynnik dzietności szoruje po dnie, a miasta, które niegdyś tętniły życiem, dziś gwałtownie się kurczą.

Leszno jest jednym z najszybciej wyludniających sie miast w Wielkopolsce
Autor: Tomek Szymlet

Rekordowo puste kołyski: Zapaść, której nie da się zignorować

Sytuacja w wielkopolskich domach jest krytyczna. Współczynnik dzietności w województwie spadł do dramatycznego poziomu 1,17. To wynik, który oznacza demograficzną katastrofę – aby zapewnić prostą zastępowalność pokoleń, wskaźnik ten powinien wynosić co najmniej 2,10–2,15.

W całej Polsce w pierwszym półroczu 2025 roku liczba ludności zmniejszyła się o 87 tysięcy osób, co jest efektem ujemnego przyrostu naturalnego trwającego nieprzerwanie od 2013 roku. Wielkopolska, mimo swojej siły ekonomicznej, nie jest wyspą wolną od tego trendu.

Leszno i Poznań na równi pochyłej: Gdzie podziali się mieszkańcy?

Najbardziej jaskrawym przykładem wyludniania się miast w regionie jest Leszno. Jeszcze w 2010 roku miasto to liczyło 64 432 mieszkańców. Według danych z końca 2025 roku liczba ta spadła do 54 886 osób. To oznacza, że w ciągu zaledwie 15 lat z mapy miasta „zniknęło” niemal 10 tysięcy ludzi – to tak, jakby Leszno traciło co roku kilkuset mieszkańców.

Również stolica regionu, Poznań, nie ma powodów do optymizmu. Oficjalne statystyki pokazują stały trend spadkowy: od szczytowego poziomu 590 tysięcy mieszkańców w 1990 roku do zaledwie 534 tysięcy pod koniec 2025 roku. Choć dane z logowań telefonów komórkowych sugerują, że w mieście przebywa realnie więcej osób (ponad 700 tys.), to oficjalnie zameldowanych podatników ubywa, co uderza bezpośrednio w budżet i możliwości rozwoju infrastruktury.

Armia seniorów: Miasta stają się wielkimi domami opieki

Zapaści demograficznej towarzyszy gwałtowne starzenie się społeczeństwa. W Lesznie już ponad 25% mieszkańców (co czwarta osoba!) znajduje się w wieku poprodukcyjnym. Dla porównania, w 2007 roku seniorzy stanowili tam zaledwie 15% populacji.

Podobne procesy widać w Poznaniu, gdzie liczba osób w wieku emerytalnym stale rośnie, podczas gdy liczba dzieci (wiek przedprodukcyjny) stanowi już tylko 15,5% populacji. Miasta stają się przestrzeniami dla osób starszych, podczas gdy młodzi albo nie decydują się na dzieci, albo uciekają na przedmieścia.

Iluzja przedmieść: Czy Swarzędz i Luboń uratują region?

Jedynym obszarem, który notuje wzrosty, jest powiat poznański, gdzie w ostatnich latach liczba ludności wzrosła o ponad 43%. To jednak tylko połowiczny sukces – jest to efekt tzw. suburbanizacji, czyli ucieczki mieszkańców z centrum na obrzeża (np. do Swarzędza, Lubonia czy Tarnowa Podgórnego).

Ta migracja nie rozwiązuje problemu niskiej dzietności w skali całego regionu, a jedynie pogłębia kryzys centrów miast, które stają się „puste” wieczorami, tracąc wpływy z podatków na rzecz okolicznych gmin. Wielkopolska stoi przed brutalnym pytaniem: jak utrzymać szkoły, szpitale i drogi w regionie, który z każdym rokiem staje się starszy i mniej liczny?

Źródła: Dane GUS (I półrocze 2025), Rocznik Statystyczny Województwa Wielkopolskiego, Poland.gg, Wikipedia.

QUIZ: Gwara wielkopolska. Jak dobrze znasz stare zwroty z naszego regionu?
Pytanie 1 z 10
Gorąc na dworze to w gwarze wielkopolskiej:
Upał